Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 25 maj, 2013 16:00

Devils
Wrocław
61
28 I 0
13 II 0
7 III 0
13 IV 0
- OT -
0
Steelers
Będzin
rozwiń ͮ
 

Stalowa kurtyna Devils

Opublikowano dnia: 30 maj 2013 | Komentarze: 0

Wrocławskie Diabły pokazały żelazną defensywę i mimo kilku momentów rozprężenia, stalową koncentrację, co pozwoliło im komfortowo i bez straty punktu pokonać ambitnych Hutników.

Zespół z Zagłębia po swoim derbowym zwycięstwie z Rebels nie ma łatwego terminarza. Po porażkach z Kozłami i Seahawks, do ich dotychczas nienajgorzej wyglądającego zbioru wyników doszła kolejna, już boleśniejsza przegrana z Devils. Różnicą punktów była w tym meczu o 20 oczek większa w porównaniu z poprzednim najgorszym meczem Steelers w tym sezonie.

Wszystko gra
Wrocławianie rozpoczęli mecz z Hutnikami podobnie jak tydzień wcześniej w Poznaniu. Każda z ich pierwszych pięciu akcji ofensywnych (trzy biegi, dwa podania) przynosiła zysk jardowy, co musiało szybko skończyć się przyłożeniem. Po objęciu prowadzenia nadszedł czas na popis defensywy, która w pierwszych dwóch posiadaniach Steelers była bezbłędna i nie oddała rywalom ani jednego jarda (dodała im za to kilka jardów negatywnych). Duża w tym zasługa krycia Krzysztofa Wisa i presji na linii wywieranej przez Przemysława Cudaka, który szybko zapisał na swoje konto pierwszy sack.

Gdy obrona robiła swoje, atak też nie zwalniał tempa. Kolejna dwa touchdowny padły praktycznie od razu, gdy piłka wracała w ręce Devils. Na 14:0 podwyższył (niewidoczny w pozostałej części meczu) Grzegorz Mazur, po tym, jak świetną akcją powrotną po puncie popisał się Austin Smith. 21:0 zrobiło się jeszcze szybciej, bo odkopujący futbolówkę z własnego pola punktowego goście zdołali odsunąć niebezpieczeństwo tylko 30 jardów dalej. Taki dystans,  jak się okazało, to dla Diabłów wystarczająco na akurat jedną próbę. Mocne podanie Sedricka Harrisa do Piotra Wisa załatwiło sprawę. Ten drugi niestety po wspomnianej akcji nie wrócił już na boisko, ale działacze wrocławian zapewniali, że to raczej nic poważnego i np.odpoczynek w kolejnym meczu powinien pozwolić skrzydłowemu wrócić do pełni zdrowia.

1 jard
Dopiero po trzeciej stracie punktów Steelers zaczęli zaznaczać swoją obecność w tym spotkaniu. Od samego początku grali inaczej niż w poprzednich meczach, stawiając niemal wyłącznie na podania, ale dopiero teraz to zaczęło przynosić im korzyści. Adresowane przez Travisa Taylora piłki łapali Mateusz Czernik, Paweł Kruk i podpora ataku w tym sezonie, Łukasz Kadłubiec. Ten ostatni zdobył w swojej akcji ponad 20 jardów i Hutnicy nagle znaleźli się na 30 jardzie Devils. Tutaj dobór zagrywek nie był już jednak szczególnie dobry lub po prostu defensywa gospodarzy odzyskała koncentrację i seria gości skończyła się na nieudanej czwartej próbie. Jeśli oni lub ich kibice zobaczyli po tej sytuacji promyk nadziei, to Diabły swoim zwyczajem zgasiły go już... jedną akcję później. Austin Smith pojawił się w formacji ataku jako rozgrywający, ale ani myślał o rzucaniu piłki: gdy tylko otrzymał snap sam ruszył do przodu i dzięki dobrym blokom, nikt nie był w stanie go zatrzymać. Gospodarze prowadzili na koniec 1.kwarty, 28:0.

Wydawało się, że kolejne posiadanie piłki nie wyjdzie gościom na dobre, gdy w trzeciej próbie, po raczej dłuższym momencie szukania innych opcji, Travis Taylor zdecydował się na solowy bieg. Nie dość, że zdobył 15 jardów, to jeszcze drugie tyle uzyskał za to, że obrońca uderzył go nieco zbyt późno. Steelers nagle znów zjawili się więc na połowie Devils, ale tym razem na tym nie poprzestali, bo moment później długie podanie do Czernika przeniosło ich na zaledwie 10 jardów od pola punktowego. Sytuacja stała się dla nich jeszcze lepsza, gdy sędziowie rzucili flagę za defensive pass interference już wewnątrz pola punktowego. To oznaczało, że piłka będzie ustawiona na 1 jardzie. Sytuacja trochę podobna jak tydzień wcześniej w meczu Steelers-Seahawks, w którym gospodarze też próbowali z takiego dystansu kilku QB sneaków z rzędu. Na własnym terenie im się to udało, ale we Wrocławiu, to linia defensywa Devils była górą. Cudak, Adamczyk i Różycki wytrzymali pierwsze trzy biegi, a wywarta w ten sposób presja sprawiła, że przed czwartym Hutnicy popełnili falstart i cofnęli się o 5 jardów w tył. To pomogła Diabłom ostatecznie wybronić sytuację.

Obrona w natarciu
Gospodarze przejęli piłkę w trudnym położeniu, ale szybko wyszli z opałów dzięki podaniu Harrisa do Dawida Tarczyńskiego. Później dobry screen do Xaviera Glenna prawie zakończył się przyłożeniem, ale ostatni gracz Steelers na jego drodze wypchnął go poza boisko. To musiało dodać Hutnikom otuchy, bo najpierw Ondra Chvojka powalił rywala na stratę jardów, a chwilę później Mateusz Kamiński przejął podanie Harrisa tuż przed linią pola punktowego. Oznaczało to pierwszą serię Devils, która nie zakończyła się w tym meczu punktami. A przynajmniej w pewnym sensie, bo ofensywę wyręczył Clifford Perryman, podbijając w górę, przejmując i samodzielnie zanosząc w pole punktowe podanie Travisa Taylora.

Ten sam zawodnik pomógł zapewnić Diabłom ich ostatnie punkty w pierwszej połowie. Steelers odkopywali piłkę, a raczej próbowali to zrobić, gdy okazało się, że snap jest o wiele za wysoki dla puntera. Sebastian Pyśk gonił zgubioną futbolówkę, próbując uratować sytuację, gdy na 1 jardzie przed polem punktowym dopadł do niego Perryman. Uderzenie było na tyle mocne, że Pyśk wypuścił z rąk piłkę, którą na ziemi odzyskał Filip Borowski. Przez moment wydawało się, że już za to gospodarzom należą się punkty, ale sędziowie byli innego zdania. Brakujący jard tak czy inaczej dodał moment później Harris, ustanawiając wynik do przerwy na 41:0.

Pierwsze zero z tyłu
Ostatnie przyłożenie przelało czarę goryczy przede wszystkim dla... meczowego zegara, który w myśl zasad PLFA i w związku z ponad 35-punktowym prowadzeniem, biegł już teraz bez zatrzymywania czasu. Diabły zdołały w tym czasie dodać jeszcze kolejne 21 punktów, jeszcze dopracowując przy okazji to, co już im wychodziło. Nadal ważną postacią był Smith, który może sprawić, że wrocławianie jednak będą regularnie korzystać z dwóch rozgrywających. O tym, że nominalny defensive back, kiedy trzeba potrafi pobiec z futbolówką wiedzieliśmy już wcześniej, ale w czwartej kwarcie zaliczył jeszcze ładne, ponad 30-jardowe, podanie na przyłożenie do Karola Pełechatego.

To ostatnie ustaliło wynik końcowy, oznaczając, że 1) Devils wygrali trzeci mecz z rzędu 2) zdobyli najwięcej punktów w swoich dotychczasowych meczach tego sezonu 3) po raz pierwszy w tym roku nie stracili ani jednego punktu. Wszystkie podpunkty godne pochwalenia i pokazujące, że trzeci zespół poprzedniego sezonu wszedł w bardzo dobry rytm meczowy. Przed nimi jeszcze jedno spotkanie z niżej sklasyfikowanym zespołem, a później wyczekiwane, rewanżowe derby Wrocławia. W tygodniu, w którym ich rywale zza miedzy odpoczywali, drużyna trenera Van Gunna wysłała dobry sygnał.


Formę ocenimy na koniec sezonu

Z Przemysławem Cudakiem, defensywnym liniowym Devils Wrocław, rozmawia Adrian Fulneczek.

Byliście zadowoleni ze swojego występu jako zespół?

Oczywiście, że tak. Cała drużyna zagrała poprawnie zarówno w obronie jak i w ataku. Szczególnie cieszy to, że udało nam się zatrzymać Steelers w 3 próbach, kiedy byli zaledwie 1 jard od naszego pola punktowego. Nasi rywale zagrali co prawda w osłabionym składzie i w dodatku bez trenera głównego. Wiedząc o tym, nasz trener dał w tym meczu szansę gry zmiennikom, którzy zagrali na dobrym poziomie, godnie zastępując podstawowych zawodników. Najważniejsze, że udało się uniknąć kontuzji i podjeść do kolejnego meczu pełnym składem.

A jak oceniasz swój występ indywidualny? Zaliczyłeś kilka naprawdę dobrych akcji i więcej niż jeden sack. Forma rośnie?
Jestem wyjątkowo zadowolony z tego, że zaczynam czuć grę na nowej pozycji. Pierwsze dwa mecze rozegrałem jako defensive end, natomiast od meczu z Gdynią gram jako defensive tackle. Szczerze mówiąc, na początku byłem lekko oburzony decyzją trenera, z racji tego, że mam słabe warunki jak na zawodnika tej formacji (95 kg i 178 cm). Jednak silna wola walki i możliwość grania z Szymonem Adamczykiem w jednej linii, determinują mnie do bycia coraz to lepszym zawodnikiem. Co do formy, za wcześnie by o niej mówić - ocenimy na koniec sezonu.

Jak podchodzicie do meczów z takimi słabszymi zespołami? Ta sama koncentracja czy miewacie z tym problemy?
Osobiście w tym sezonie zmieniłem nastawienie i do każdego meczu podchodzę tak, jakby miał to być finał. Myślę, że pozostali koledzy również. Chcąc być mistrzem, trzeba grać z pokorą, ambicją i ciągle na najwyższym poziomie. Nieważne, czy jest to mecz z Giants czy Sparatans. Nie będąc odpowiednio skoncentrowanym, narażasz się na kontuzje, osłabiając całą drużynę, a w konsekwencji zmniejszasz szansę zdobycia mistrzowskiego tytułu.

Graliście w ten weekend jako jedyni w Toplidze. Już kolejny weekend meczowy bez przerw - wytrzymujecie takie tempo, są z tym jakieś problemy?
Już po zakończeniu, jakże nieudanego ubiegłego sezonu, wiedzieliśmy, że przyszły nie będzie łatwiejszy i trzeba solidnie przepracować okres przygotowawczy. Ciężko trenowaliśmy, zarówno na siłowni, jak i boisku, biorąc pod uwagę możliwość intensywniejszego terminarzu rozgrywek. Dodatkowo, jak już wcześniej wspomniałem, mamy godnych siebie zmienników i obecne tempo nie jest dla nas żadnym obciążeniem.

Teraz przed Wami Rebels czyli teoretycznie kolejny łatwiejszy mecz, a później znowu derby: póki co wszystko idzie w dobrym kierunku, żeby zrewanżować się Giants za poprzedni mecz?
Nie można lekceważyć Rebels. Są nieprzewidywalni i udowodnili kilkakrotnie, że potrafią grać w futbol. Z pewnością będą chcieli uczynić to ponownie i sprawić niespodziankę. Dlatego na razie skupiamy się tylko i wyłącznie na tym meczu.
 

Nie jesteśmy trzecio-kwartowcami
Z Mateuszem Czernikiem, skrzydłowym Steelers, rozmawia Adrian Fulneczek.

Graliście mocno okrojonym składem?

Braki w składzie było widać gołym okiem. Grających zawodników było tylko 26 - większość grała w obu formacjach. To miało wpływ na to, że na tablicy wyników po naszej stronie nie pojawiły się żadne punkty, ale tak jak mówiłem wcześniej wyciągnęliśmy wnioski po przegranej i poprawiamy błędy, jednak jeszcze trochę drogi do przejścia mamy żeby dorównać czołówce polskiej ligi.

Jakieś pozytywy z tej porażki?
Co do pozytywów, na pewno wynieśliśmy dobrą lekcję. Wiemy co zaczyna funkcjonować, a co dalej kuleje. Jak by nie było, więcej nauki wyniesie się z porażki niż wygranej.

Tobie mecz przeciwko cornerom Devils wyszedł całkiem dobrze.
Każdy chyba odczuwa niedosyt po meczu, czuje, że mógł pobiec szybciej, czy zrobić wcześniej zwód. Nie będę ukrywał, że kryjący mnie cornerback Devils nie ułatwiał mi tego, ale jestem zadowolony ze swojej gry. Uważam, że to jeden z lepszych meczów jakie rozegrałem.

Jak oceniasz to, jak dotąd układa się ten sezon? Jesteście ciągle jeden mecz przed Rebels, ale za dwójką z Wrocławia.
Jednym z naszych celów na ten sezon było zajęcie miejsce w środku tabeli, póki co cel jest osiągnięty, ale nie zapominamy że jeszcze 3 mecze przed nami i wiele może się zmienić. Co do Rebels, czeka nas jeszcze jedno spotkanie w tym sezonie, w którym mamy zamiar udowodnić że nasza wygrana z nimi nie była dziełem przypadku w poprzednim meczu. "Święta Wojna" trwa, że tak zażartuję.

Za tydzień mecz z Giants.
Giants, są na szczycie tabeli w naszej dywizji, będzie to napewno ciężki mecz ale damy z siebie 110%. Po wydarzeniach z Poznania mamy do udowodnienia, że nie jesteśmy "trzecio kwartowcami", ale że gramy do końca i nie odpuszczamy przeciwnikowi.


Devils Wrocław - Zagłębie Steelers Interpromex 61:0 (28:0, 13:0, 14:0, 6:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Xaviera Glenna po 14-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)
14:0 przyłożenie Grzegorza Mazura po 9-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)
21:0 przyłożenie Piotra Wisa po 30-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)
28:0 przyłożenie Austina Smitha po 67-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)

II kwarta
34:0 przyłożenie Clifforda Perrymana po 4-jardowej akcji powrotnej po przechwyceniu podania rozgrywającego Steelers
41:0 przyłożenie Sedricka Harrisa po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)

III kwarta
48:0 przyłożenie Karola Pełechatego po 2-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)

IV kwarta
55:0 przyłożenie Austina Smitha po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Karol Pełechaty)
61:0 przyłożenie Karola Pełechatego po 35-jardowej akcji po podaniu Austina Smitha


Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Austin Smith  (defensive back Devils Wrocław)

 

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
73% do 27% (213 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Seahawks 10 8/2 224 16
2. Eagles 10 7/3 235 14
3. Kozły 10 4/6 -32 8
4. Spartans 10 0/10 -513 0

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Devils 10 9/1 267 18
2. Giants 10 8/2 360 16
3. Rebels 10 2/8 -251 4
4. Steelers 10 2/8 -290 4

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?