Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 21 kwi, 2013 14:00

Steelers
Będzin
7
0 I 14
7 II 13
0 III 14
0 IV 7
- OT -
48
Devils
Wrocław
rozwiń ͮ
 

Głodny Diabeł, to zły Diabeł

Opublikowano dnia: 26 kwi 2013 | Komentarze: 0

Dwa przełożone mecze na pewno sprawiły, że Devils byli głodni futbolu. Gdy wreszcie mieli okazję wrócić na boisko wypunktowali Steelers, którzy momentami zbytnio ułatwiali przeciwnikowi zadanie. Pozwalając, żeby lepszy rywal zaczynał większość swoich serii zaledwie ok. 20 jardów od pola punktowego nie można liczyć na nic poza pogromem.

Zespół z Będzina rozpoczął mecz z piłką i robił to, co planował robić przez resztę spotkania: biegał. To wystarczyło nawet na pierwszą próbę, ale gdy tylko Devils przestawili priorytety na bronienie przede wszystkim ataków dołem, miejscowi nie byli już w stanie zdziałać wiele. Odkopnięcie z okolic ich własnego 40 jarda i tak nie było złym wyborem, bo powinno odepchnąć gości z Wrocławia daleko na ich połowę. Punter Steelers nie opanował jednak snapu i mógł tylko położyć się na piłce, przez co gospodarze tylko stracili ponad 10 jardów.

Jak dziecko na festynie
Devils grali dzisiaj z „nowym” rozgrywającym, Sedrickiem Harrisem. Amerykanin miał być podstawowym quarterbackiem już w pierwszym meczu sezonu, ale uniemożliwiła mu to kontuzja przez co jego klub ściągnął jeszcze Davida Orozco. W Będzinie Harris był już w stanie wrócić do składu i już w swojej pierwszej oficjalnej Topligowej akcji zdobył akcją biegową 26 jardów. - Defensywa dała się oszukać jak dziecko na festynie z okazji dni miasta – komentował złotousty (choć nie zawsze logiczny w swoich wypowiedziach) spiker na Steelers Arena. Ta jedna próba wystarczyła, żeby Devils znaleźli się na 4 jardzie skąd gości od prowadzenia dzieliły tylko dwa kolejne biegi Harrisa.

Tak miał wyglądać cały dzień dla ofensywy Devils: piłka otrzymana w idealnej pozycji na boisku, mało jardów do przejścia, mało czasu na murawie, ale skuteczna egzekucja. Podobnie było chwilę później, gdy Hutnicy po trzech akcjach znów musieli odkopywać, ale kopnięcia puntera tym razem poleciało (przysłowiowo) „wyżej niż dalej”. Diabły zaczynały w związku z tym jeszcze bliżej, bo na 20 jardzie. Na murawie pojawił się po raz pierwszy wspomniany David Orozco, który udawał, że odda piłkę ustawionemu jako biegacz Harrisowi (schemat z 2 quarterbackami dający sporo możliwości), ale ostatecznie pobiegł z nią sam i zdobył prawie 10 jardów. Dwie próby później Xavier Glenn podwyższył wynik na 14:0.

Nieudane, ale ciekawe
Schemat powtarzał się niemal przez całe spotkanie. Kolejna seria Hutników znów nie przyniosła wielkich zysków, bo i doskonale grała linia defensywna Devils. Przyznaję, że chwaliłem Travisa Taylora, quarterbacka Zagłębia, po meczu ze Spartans za jego umiejętności unikania nacierających rywali. Tutaj, to przypominało jednak częściej walkę o przetrwanie. Świetnie dysponowani byli Jerzy Drzyzga, Przemysław Cudak i Stefan Bocheński. Sack tego pierwszego zmusił gospodarzy do kolejnego puntu, który co prawda tym razem poleciał kilkadziesiąt jardów do przodu... ale odbił się tak fatalnie dla gospodarzy, że futbolówka wróciła prawie cały zyskany dystans. Efekt? Goście z Wrocławia znów zaczynali swój atak na 20 jardzie będzinian. Znów postawili na biegi Harrisa i jedno podanie do Grzegorza Mazura, który kompletnie zgubił kryjących go rywali.

Podwyższenie było nieudane, ale za to bardzo ciekawe: Devils sugerowali zwykłe kopnięcie za jeden punkt, ale holderem był Orozco, który w ostatniej chwili ruszył z piłką i podał w pole punktowe do swojego skrzydłowego. Akcja była udana, ale skasowały ją flagi. Pewnie w bardziej zaciętych meczach taki schemat będziemy jeszcze mogli oglądać. W każdym razie każdy przeciwnik Diabłów będzie wiedział, że wrocławianie mogą w każdej chwili decydować się na takie zagrania.

Gdy się Diabeł spieszy
Po stracie dwudziestu punktów, Steelers wreszcie nieco się otrząsnęli. Przegrywali już wysoko, ale ostatecznie dostali trzy szybkie ciosy, w których zadaniu nie przeszkadzali tak bardzo jak powinni. Nie można ich było jeszcze kompletnie skreślać. A przynajmniej nie należało po tym, jak Taylor zagrał długą – może trochę szczęśliwą? -  piłkę do Łukasza Kadłubca i gospodarze znaleźli się blisko czerwonej strefy Devils. Do upragnionych punktów było jednak jeszcze daleko, o czym Steelers przekonywali się w kolejnych próbach. Zdobyli co prawda kolejne 10 jardów, po biegu Taylora w trzeciej próbie, ale dalej niż 5 jard gości nie przeszli. Próbowali aż do czwartej próby, ale w niej Kadłubiec nie potrafił złapać podania swojego rozgrywającego i piłka wróciła do gości. Pozostała w ich posiadaniu jednak zaledwie... dwie akcje.

Devils, po raz pierwszy w meczu w nieco trudniejszym położeniu, pozwolili sobie na pierwszy błąd. Z futbolówką chciał pobiec Harris, ale po kilku krokach pozwolił, żeby piłka wypadła mu z rąk. Cóż, gdy się Diabeł cieszy, to się Hutnik cieszy. Mateusz Sobala był w pobliżu i dzięki niemu Steelers zaczynali właściwie z tego samego miejsca, w którym przed chwilą stracili posiadanie. Tym razem tego nie zaprzepaścili i już w drugiej próbie podanie Taylora złapał Piotr Żero. Na trybunach zapanował szał radości, ale i on nie trwał długo. Wrocławianie bowiem już w pierwszej akcji po wykopie... podwyższyli wynik. Grali z własnego 30 jarda, piłkę otrzymał Xavier Glenn, który oddał ją dopiero... sędziemu stojącemu w polu punktowym Steelers. Obrońcy Hutnikó mieli co najmniej trzy szanse, żeby powalić szybkiego Amerykanina, ale nie wykorzystali żadnej z nich. Kosztowało ich to 7 punktów.

Kluczowe pozycje startowe
Nie stracili jednak wiary w siebie. W ostatniej serii pierwszej połowy Steelers przeprowadzili swój drugi w tym spotkaniu, może nawet jeszcze bardziej imponujący, szereg dobrych akcji. W roli głównej wystąpił Taylor, który albo biegał z piłką, albo był faulowany, w obu przypadkach przesuwając swój zespół do przodu. Wszystko zepsuł jednak na 25 jardzie przed polem punktowym klubu z Dolnego Śląska: znów będąc pod presją zdecydował się na rzut, nie widząc, że Arkadiusz Kanicki tylko czeka na właśnie takie zagranie. Linebacker Devils przejął futbolówkę i obrona Devils znów pokazała, że w ostatniej ćwiartce boiska broni się bardzo dobrze.

Zmiana stron nie przyniosła zmian obrazu gry. Wrocławska ofensywa nadal zdobywała punkty tak szybko, że mogła chyba rozważyć celowe złapanie kilku kar, żeby dłużej pobyć na boisku. Nadal kluczowe było miejsce na boisku, w którym Diabły rozpoczynały swoje zakończone następnymi przyłożeniami ataki: najpierw 30 jard (po dobrej akcji powrotej Glenna), a później jard 25 (znowu niezły powrót, a do tego jeszcze flaga za faul personalny, których Hutnicy oglądali coraz więcej im bliżej końca pojedynku). Ich najgorszą pozycją startową był... 40 jard połowy gospodarzy, z którego zresztą musieli grać tylko dlatego, że wcześniejsza akcja powrotna po puncie Glenna na przyłożenie została cofnięta przez flagi.

I z tym poradzili sobie jednak błyskawicznie, pokazując kolejny aspekt swojego bogatego ataku: zamiast jednego z dwóch rozgrywających piłkę odbierał bezpośrednio ich amerykański running back, od razu zyskując ponad 15 jardów. Trzecie i ostatnie przyłożenie Diabłów w drugiej połowie było zresztą tym najbardziej bolesnym dla Hutników: zatrzymali już trzy próby przeciwników, ale w czwartej Harris zagrał idealnie w pole punktowe, gdzie przed linią końcową futbolówkę opanował Grzegorz Mazur. Ustalił przy okazji wynik na 48:7 dla gości.

Oceny końcowe
Pocieszeń dla Steelers nie ma po tym spotkaniu zbyt wiele. Ich atak biegowy, co prawda zmniejszył trochę tempo tego spotkania, ale poza kilkoma szarpanymi seriami, zespół z Zagłębia nie potrafił już zdobywać jardów tak swobodnie jak wcześniej. Tutaj komplementy należą się jednak defensywie Diabłów. W ich polującej na rozgrywającego gospodarzy linii defensywnej było widać głód gry i najpewniej też krwi. Travis Taylor na tle lepszego rywala również nie wypadł najlepiej, rzadko zaskakując dobrze przygotowanych Devils indywidualną akcją biegową. Jeśli chodzi o defensywę Hutników, nieco trudno ją oceniać, bo przez formacje specjalne praktycznie w każdej sytuacji nie mieli wielkich szans na wybronienie sytuacji.

Wrocławianie mogą natomiast wrócić do domu zadowoleni z właściwie każdego elementu swojej gry. Nie mieli co prawda szansy przeprowadzić dłuższej, wielo-akcjowej serii w ataku, ale pokazali, że wszechstronni gracze jakich pozyskali będą pozwalali na ciekawe rozwiązania. Szczególnie dobrze zapowiadają się akcje z dwoma rozgrywającymi, Harris i Orozco, ustawionymi obok siebie w czasie jednej akcji. Wachlarz możliwości jest wtedy bardzo duży, a ból głowy dla przeciwników równie duży. Jeśli chodzi o obronę, nie muszą się martwić, że będzie gotowa na twardą grę 1. maja w Derbach Wrocławia. Ze Steelers przeszli swój sprawdzian z powstrzymywania gry biegowej na piątkę, a jedyne punkty oddali tak naprawdę przez błąd kolegów z ataku. Teraz pewnie nie mogą się już doczekać, żeby powtórzyć ten występ przeciwko Giants Wrocław.


Sedrick to nasz człowiek
Z Valem Gunnem, trenerem Devils Wrocław, rozmawia Adrian Fulneczek.

Ze Spartans podstawowym rozgrywającym był David Orozco, dzisiaj zastąpił go powracający po kontuzji Sedrick Harris. Będą się nadal tak często wymieniać, czy jeden z nich ma status startera?
Nie, Sedrick, to nasz człowiek na tę pozycję. Doznał wcześniej kontuzji i nie chcieliśmy, żeby grał dopóki nie będzie wystarczająco zdrowy. David (Orozco) zna swoją rolę i najlepsze w nim jest to, że może grać też na innych pozycjach. Ze Steelers też dostał szansę na pokazanie swoich umiejętności w drugiej połowie.

Jest Pan zadowolony z tego występu swojej drużyny? Dobry sposób, żeby przygotować się na nadchodzący, trudniejszy mecz?
Takie spotkania jak to w Będzinie są zawsze trudne. Wszyscy oczekują, że wygrasz, jesteś na wyjeździe, a dla twojego rywala, to spore wydarzenie. Ty masz pewne cele na ten mecz i oni też je mają więc tutaj nigdy nie jest łatwo. Dostaliśmy więc mocny, fizyczny pojedynek, ale takich właśnie chcemy i potrzebujemy. W tym aspekcie, to może nam pomóc przed meczem z Giants, na którym od teraz skupiamy całą swoją uwagę.

Jak ocenia Pan rywali?

Nie są co prawda zespołem, przeciwko któremu musimy się obawiać o wynik końcowy, ale niektóre rzeczy robili naprawdę mądrze. Próbowali m.in. jak najdłużej trzymać się przy piłce, nie chcąc jej zbyt szybko oddawać nam. Steelers grają poza tym inną ofensywę niż reszta ligi: stawiają raczej na twarde bieganie zamiast spread offense.

Myśli Pan, że dwa przełożone mecze zaszkodziły Devils?
W pewnym sensie tak. Na pewno wolelibyśmy je zagrać w pierwotnych terminach, bo byliśmy w rytmie meczowym po trzech przedsezonowych sparingach. Ta niespodziewana przerwa trochę nam więc przeszkodziła, ale cóż, nie tylko nam. To nie może być wymówka.


Zagłębie Steelers Interpromex - Devils Wrocław 7:48 (0:14, 7:13 , 0:14, 0:7)

I kwarta
0:7 przyłożenie Sedricka Harrisa po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
0:14 przyłożenie Xaviera Glenna po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

II kwarta
0:20 przyłożenie Grzegorza Mazura po 10-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa
7:20 przyłożenie Piotra Żero po 7-jardowej akcji po podaniu Travisa Taylora (podwyższenie za jeden punkt Sebastian Pyśk)
7:27 przyłożenie Xaviera Glenna po 70-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

III kwarta
7:34 przyłożenie Dawida Tarczyńskiego po 18-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)
7:41 przyłożenie Adama Jagiełły po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

IV kwarta
7:48 przyłożenie Grzegorza Mazura po 20-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)


Mecz obejrzało 500 widzów.

MVP meczu: Sedrick Harris (rozgrywający Devils Wrocław)

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
36% do 64% (143 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Seahawks 10 8/2 224 16
2. Eagles 10 7/3 235 14
3. Kozły 10 4/6 -32 8
4. Spartans 10 0/10 -513 0

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Devils 10 9/1 267 18
2. Giants 10 8/2 360 16
3. Rebels 10 2/8 -251 4
4. Steelers 10 2/8 -290 4

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?